To nie tak miało być, ale życie pisze różne, czasami najmniej oczekiwane scenariusze. W Rędocinie 23 maja miała się odbyć piąta edycja Dnia Garncarza, jednak dzień przed, w piątek 22 maja zmarł ostatni miejscowy artysta, Mistrz Garncarstwa Jarosław Rodak. Dlatego organizatorzy zdecydowali jedynie o odprawieniu Mszy św. w intencji garncarzy.
Przybyłych na miejsce integracyjne powitał dyrektor GOK-u Piotr Stefański wyjaśniając ideę tej formy upamiętnienia pana Jarosława i wszystkich rędocińskich garncarzy. Mszę św. w intencji garncarzy odprawił ks. proboszcz Krzysztof Sieczka, w wzięli w niej licznie mieszkańcy Rędocina, Mroczkowa, okolicznych miejscowości, goście ze Śląska oraz nasi samorządowcy: sekretarz gminy Michał Jędrys, przewodniczący rady gminy Sławomir Młodawski, radni Edyta Trzebińska-Janus, Krzysztof Ciuk,
Sławomir Ferencz, Szymon Mastalerz i Mariusz Szcześniak oraz sołtys Rędocina Małgorzata Rycerska. Nabożeństwo śpiewem uświetnił Chór „Zawsze Młodzi”, a grą na dudach Mariusz Kosmalski-Skowerski. Ks. proboszcz dokonał też poświęcenia Pomnika Garncarza.
Po nabożeństwie organizatorzy zaprosili uczestników uroczystości na poczęstunek przygotowany przez Koło Gospodyń i Gospodarzy Wiejskich „Gagatki”.
***
Jarosław Rodak (1947-2026) był znanym i uznanym garncarzem pielęgnującym tradycje rodzinne. Po raz pierwszy rozpoczął toczyć na kole garncarskim w 1971 r. Ceramiką (rzeźbą w glinie) ludową zainteresował się, gdy ożenił się z córką znanej ze swych rzeźb ceramicznych Krystyny Mołdawy i zamieszkał w Rędocinie, natomiast umiejętność wytwarzania wyrobów garncarskich zgłębił w pracowni znanego garncarza – Władysława Misiowca, przy pomocy którego opanował wszystkie wzory naczyń toczonych.
Zafascynowało go garncarstwo, zwłaszcza że wyuczony zawód dawał mu możliwość opanowania techniki toczenia naczyń ceramicznych na kole garncarskim. Początkowo wykonywał tradycyjne formy – dzbanki, garnki, misy, donice, słoje, dwojaki, konwie i buńki. Naczynia szkliwił, używając do tego typowych dla ośrodka rędocińskiego polew o odcieniach zielonych i brązowych. Zdobił je ornamentem rytym, motywami geometrycznymi. Opanowawszy warsztat garncarski od strony technicznej, a także techniki wypału, usamodzielnił się i wybudował własny warsztat i piec. Na wiele lat związał się z iłżeckim „Chałupnikiem”, rozszerzając swój asortyment o wyroby odpowiadające jego potrzebom. Wykonywał wazony, flakony, komplety do kawy, popielniczki, miniatury naczyń tradycyjnych. Zaczął także zdobić naczynia ornamentem naklejanym. To połączenie formy z ornamentem i polewą daje niezwykłe efekty artystyczne.
Prace jego znajdują w muzeach w całej Polsce, m.in. w Warszawie, Toruniu, Lublinie, Kielcach, Płocku, Krakowie a także u prywatnych kolekcjonerów w kraju i zagranicą. Posiadał pracownię garncarską, w której wspólnie z żoną Barbarą, przyjmował zainteresowanych, prowadząc pokazy i warsztaty garncarskie. Brał udział w licznych targach i kiermaszach sztuki ludowej na terenie całego kraju.


































































